sobota, 22 grudnia 2012

~~~~~~~~~~~

Tak sobie myślę, czy jest tu ktoś kto to czyta?
Bo wyświetleń bloga trochę jest, ale komentarzy brak...
A więc do czytających lub też nowych przybyszów:
Proszę o pisanie komentarzy :)
I jeszcze podaję mojego, nowo założonego twittera - @little_caay .
Oraz życzę wesołych świąt :)

niedziela, 9 grudnia 2012

II.


-Ej Lav! Laaav! - słyszałam głos Louisa. Czułam jak ktoś mnie szturcha.
-Laaav! Obudź się śpiochuu! 
Nie chciałam się budzić... Po kilku minutach poczułam całusa w policzek i to, że ktoś bawi się moimi włosami. Usłyszałam ciepły i troskliwy głos Nialla... 
Ahhh jak cudnie! Zaaaaaraz STOP!  Nialla?! Ale jak? Przecież dopiero co koło mnie był Lou i próbował mnie dobudzić. Ale jak to możliwe przecież Ann mówiła, że tylko Louisowi się podobam...  Kłamała? A może po prostu nie wiedziała o tym...
Postanowiłam lekko otworzyć oczy, ale usłyszałam jak Niall mówi do mnie i postanowiłam tak jakby podsłuchać go.
-Wiem, że mnie nie słyszysz, ale... Wiesz... Pierwszy dzień sierpnia, wtedy się poznaliśmy. Annabell przyprowadziła cię do naszego domu. Od razu wiedziałem, że cię polubię, ale nie myślałem, że aż tak... Bardzo mi się podobasz i w ogóle to tak myślę, że się w tobie zakochałem... - ucichł na chwilę.
ZAKOCHAŁ SIĘ we mnie?? Otworzyłam powoli oczy i udawałam, że dopiero się budzę.
-Hej Niall, co tu robisz?
-No wiesz... Przyszedłem......... yyy....... cię obudzić. Tak, przyszedłem cię obudzić. No ale jak widać sama wstałaś, więc ja idę do chłopaków.
-Poczekaj chwilę!- krzyknęłam a on popatrzył z przerażeniem w oczach, tak jakby nie chciał bym się dowiedziała o tym co przed chwilą do mnie mówił. 
-Tak?- spytał niepewnie.
-No choodź tuu!- podeszłam i przytuliłam go - Dawno mnie nie przytulałeś, wiesz?
-To teraz to nadrabiamy?
-A czemu nie?- zamyśliłam się na chwilę- Mam pomysł! 
-Poczekaj tylko się przebiorę.-powiedziałam i poszłam do łazienki przebrać się w nowe ciuchy, które kupiłam z Lou poprzedniego dnia. 
-Ok. To zrobimy tak przytulimy się do siebie i kto pierwszy puści musi zrobić dla drugiej osoby 2 rzeczy. Ok? 
-Dobrze, tylko musimy zaczynać teraz? Bo chętnie bym coś zjadł... -powiedział. -Hmm... To może po śniadaniu zaczniemy, ale pod warunkiem, że mi też zrobisz śniadanie, a jak nie to teraz. 
-Ok. Zrobię ci śniadanie .. - odpowiedział i zeszliśmy na dół, do kuchni. Chłopcy niewyspani siedzieli przy stole i jeśli kanapki. 
Brakowało tylko... Aha! Nasza zguba przyszła... 
-Hazza weź się ubierz!!!- krzyknęłam. 
-Lav uspokój się przecież mam bokserki, a poza tym to nie lubisz mojej seksi klaty???- spytał z miną zbitego szczeniaczka.
-Oczywiście, jesteś przecież najseksowniejszą kobietą na świecie- powiedziałam i wszyscy wybuchli śmiechem. 
-No wiesz co?! FOCH! - krzyknął i odwrócił się tyłem. 
Podeszłam do niego i przytuliłam go. 
-Wybaczysz??? 
-No nie wiem, nie wiem. 
-A co mam zrobić żebyś mi wybaczył? 
Już widziałam że coś knuje... 
-Daj mi całusa- powiedział i uśmiechnął się 
Pocałowałam go w policzek. 
-Już mi wybaczasz?? 
-Noo.... Może być.. 
Zjedliśmy z Niallem nasze naleśniki z nutellą. To chyba jedyne danie które potrafi zrobić. Hazza go nauczył bo za często Nialler chciał żeby mu je smażył. -To zaczynamy? - spytałam blondyna 
-No to chodź- powiedział i przytuliliśmy się. 
-A wam co?- spytał Liam. 
-Taka mała zabawa- odpowiedzieliśmy razem.

 •.•.•.•.• 3 godziny później•.•.•.•.• 

-Niaaaaaall! Proszę tylko malutka przerwa... Muszę do toalety!No proszę, przecież wiesz, że jestem choraa... 
-Ty jesteś chora? Na co? 
Co ja narobiłam! Przecież powiedziałam tylko Liamowi. Cholera... 
-Lavena! Pytałem cię o coś... 
-Niall przepraszam ale muszę do toalety. Zaraz wrócę i ci powiem. 
-Ok. Idź...
 Super. Czy tylko ja wyczuwam w tym sarkazm? Czas się przyznać... Ale tylko Niallowi. Zeszłam na dół, gdzie czekał na mnie Nialler. 
-No? Chodź tu i mów o co chodzi.. 
-Przyniesiesz coś do picia? 
-Ok. Czekaj tu. 
Po chwili przyszedł z sokiem jabłkowym. Zaczęłam ryczeć jak głupia.
-Ej.. Nie płacz... Jak nie chcesz mi powiedzieć to nie musisz. - powiedział i pocałował mnie w czoło. 
-Ni.. nie, powie....eem ci.- próbowałam się uspokoić. Po chwili zaczęłam. 
-Więc zaczęło się od tego że byłam u lekarza gdy miałam 5 lat. 
Lekarz podejrzewał u mnie szkarlatynę, więc podali mi leki na szkarlatynę. 
Po miesiącu zaczęłam puchnąć i wróciłam do lekarza. Ten powiedział że jednak nie miałam szkarlatyny, tylko byłam odwodniona i od leku na szkarlatynę zachorowałam na nerczycę (choroba nerek). Zabrali mnie do szpitala. Dawali jakieś leki. Dopiero jakiś lekarz zainteresował się moją chorobą i znalazł w Niemczech tabletki, które miały mi pomóc. W szpitalu byłam 5 razy na tę chorobę. Za każdym razem dłużej, bo już nie wiedzieli jak mi pomagać... 
I to wszystko przez błąd mojego lekarza... - opowiedziałam  
Niall przytulił mnie.
-Powiesz mi jeszcze raz jak ta choroba się nazywa? - spytał nagle.
-Nerczyca. 
-Aha... - zamyślił się
-Tylko prosze nie mów chłopakom... 
-Ale i tak musisz im kiedyś powiedzieć, wiesz? 
-No tak, ale wolałabym żeby dowiedzieli się ode mnie a nie od ciebie. Powiem im dzisiaj wieczorem. 
-Ok. 
-A tak w ogóle to gdzie wybyli?? 
-Zayn z Lou mają wywiad dla polskiego radia. 
-to dla tego mnie męczyli żebym mówiła po polsku... 
-taak... Liam jest z Cathie,a Harry... Harry chyba poszedł do Ann. 
-Uuu. Nowa para? 
-Nie sądzę. 
-Czemu?? 
-Harry wspominał o jakiejś Lisie, czy coś. 
-Ahha. 
-Zaraz, zaraz... To w końcu kto wygrał? 
No tak zupełnie o tym zapomnieliśmy... 
-Ty... Ja puściłam. 
-Yeah! No to musisz zrobiś dla mnie 2 rzeczy... To może... Pójdziemy na spacer gdzieś za godzinę? 
-Ok, tylko podwieziesz mnie do domu? Ja się trochę ogarnę. 
-To weź swoje torby ze wczorajszych zakupów i jedziemy. 

piątek, 12 października 2012

I

Następnego dnia lekarz wypisał mnie ze szpitala. Miałam kilka badań i okazało się, że to nic groźnego. Oczywiście chłopacy mieli jakoś wywiad i nie mogli po mnie przyjechać.
Powiedzieli mi,że pod szpital podstawią mi limuzynę, co w ogóle nie było mi potrzebne- przecież mogłam jechać taksówką...
*** dziesięć minut później - przed  limuzyną ***
Wsiadając do auta kawałek sukienki przytrzasnął mi się w drzwiach i nie zauważyłam, że oprócz mnie i kierowcy, w limuzynie jest ktoś jeszcze.
- Cześć! - usłyszałam męski głos i gwałtownie się odwróciłam.
- Louis co ty tu robisz? Przecież mieliście mieć wywiady...
- No wiesz... Chciałem Cię w ramach przeprosin zabrać na zakupy - odpowiedział wesoło.
- Przeprosin?
- No za to, że przeze mnie znalazłaś się w szpitalu... - posmutniał trochę.
- Przecież mówiłam, że nic się nie stało... Nadal nie odpowiedziałeś mi czemu nie jesteś na wywiadzie...
- Poprosiłem chłopaków, czy mógłbym udzielić wywiadu jako pierwszy i jestem tutaj. 
- Ahaaa... Ale wiesz, że nie musisz mnie nigdzie zabierać? -spytałam.
- Tak - uśmiechnął się. - Robię to z własnej woli i na własną odpowiedzialność - powiedział próbujac zachować powagę. Oboje wybuchnęliśmy śmiechem.
Nagle samochód gwałtownie zahamował, przez co wpadliśmy z Lou na siebie.
Przez chwilę siedzieliśmy tak ściśnięci ze sobą. Nie chciałam się od niego odsuwać.
W sumie to podobało mi się to. Ale niestety Louis odskoczył ode mnie, gdy kierowca powiedział nam, że jesteśmy na miejscu.
- No to czas na szał! -krzyknęliśmy razem.
*** wieczorem koło domu 1D***
- Ej Louu- zrobiłam maślane oczka.
- Tak możesz.
- Nawet nie wiesz o co chciałam spytać...
- Chciałaś u nas nocować no nie?
- Eeee... Wcale niee! - udawałam obrażoną.
- Choodź.- uśmiechnął się. 
Weszliśmy do domu z wielkimi torbami pełnymi nowych ubrań.
(oczywiście Lou przepuścił mnie w drzwiach - jaki dżentelmen) Od razu wszyscy przybiegli się przywitać.
- Cześć Lavenaa! - zawołali chórem.
- Heej! - zaczęłam przytulać każdego po kolei.
- A jaaa? - spytał smutno Louis.
- No chodź tu - przytuliłam go.
Potem oglądaliśmy jakiś film. Był tak idiotyczny, że aż śmieszny.
- Doooooobra chłopcy ja idę spać - powiedziałam lekko ziewając.
- Odprowadzę Cię - powiedział Lou. Poszliśmy na górę do pokoju gościnnego i usiedliśmy na łóżku.
- Dziękuję za miło spędzony dzień. 
-Proszę bardzo. Jeszcze raz przepraszam za to , że byłaś przeze mnie w szpitalu -powiedział.
- Już Ci mówiłam, że nic nie szkodzi... Jakbym nie była w szpitalu, to pewnie siedziałabym w domu nudząc się. A tak mogłam caalutkie popołudnie spędzić z tobą. Nachyliłam się nad nim i dałam mu całusa w policzek.
- A to za co? - spytał rumieniąc się.
-To po to, abyś przestał mnie już przepraszać, ok? - odpowiedziałam. - Wiesz ja chyba pójdę już spać...
- Ok. Dobranoc mała - pocałował mnie w czubek głowy i poszedł do chłopaków.  

~~~~~~~~~~~~~~~~
Jest rozdział 1! Nudny i właściwie to taki nijaki i krótki, ale nie zniechęcajcie się, prooszę :)
Drugi już może będzie ciekawszy, bo miałam ciekawy pomysł na rozdział i wenę twórczą, więc kaawalątek już mam.
Proszę o zostawianie komentarzaa ;)

niedziela, 7 października 2012

Prolog

-Was już chyba do reszty pogrzało! - krzyknęłam stojąc przy drzwiach, ściągając buty.
Nawet nie zwrócili na mnie uwagi. Rozejrzałam się.
Na ścianach spływały rozbite jajka, a z żyrandola zwisał ugotowany makaron.
Na stole leżało rozwalone ciasto, koło telewizora leżały nadgryzione marchewki,a na sofie kawałki galaretki.
Weszłam do kuchni i poczułam mocne uderzenie w głowę. Nie wiem co się potem działo, ale pamiętam,
że czułam jakby ktoś próbował mnie budzić i przenosił mnie gdzieś.


***
Przebudziłam się i ujrzałam dobrze znajome mi osoby. Automatycznie wywołało to uśmiech na mojej twarzy.
Nie byłam w domu chłopaków, ani moim. Białe ściany, ostre światła - tak to był szpital.
- C..co się stało? - jęknęłam czując ból głowy.
- Nic nie mów... Lekarz kazał ci odpoczywać po przebudzeniu.- powiedział Liam.
Pokiwałam tylko głową.
-To wszystko przeze mnie...- powiedział cicho Louis - Była walka na żarcie i przez przypadek trafiłem cię jajkiem w głowę i zemdlałaś... Na szczęście Niall zdążył Cię złapać, ale nie mogliśmy Cię dobudzić, więc przyjechaliśmy tu z tobą. - skończył się tłumaczyć i spuścił głowę.
Pociągnęłam go za rękę, tak że schylił się i miał głowę koło mojej.
- Nic nie szkodzi... - szepnęłam i uśmiechnęłam się do niego.

~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~


Jest prolog. Zabieram się za pisanie pierwszego rozdziału i wykańczanie bloga.
Jeśli ktoś tu jest i to czyta to proszę, aby zostawił komentarz. :)