niedziela, 7 października 2012

Prolog

-Was już chyba do reszty pogrzało! - krzyknęłam stojąc przy drzwiach, ściągając buty.
Nawet nie zwrócili na mnie uwagi. Rozejrzałam się.
Na ścianach spływały rozbite jajka, a z żyrandola zwisał ugotowany makaron.
Na stole leżało rozwalone ciasto, koło telewizora leżały nadgryzione marchewki,a na sofie kawałki galaretki.
Weszłam do kuchni i poczułam mocne uderzenie w głowę. Nie wiem co się potem działo, ale pamiętam,
że czułam jakby ktoś próbował mnie budzić i przenosił mnie gdzieś.


***
Przebudziłam się i ujrzałam dobrze znajome mi osoby. Automatycznie wywołało to uśmiech na mojej twarzy.
Nie byłam w domu chłopaków, ani moim. Białe ściany, ostre światła - tak to był szpital.
- C..co się stało? - jęknęłam czując ból głowy.
- Nic nie mów... Lekarz kazał ci odpoczywać po przebudzeniu.- powiedział Liam.
Pokiwałam tylko głową.
-To wszystko przeze mnie...- powiedział cicho Louis - Była walka na żarcie i przez przypadek trafiłem cię jajkiem w głowę i zemdlałaś... Na szczęście Niall zdążył Cię złapać, ale nie mogliśmy Cię dobudzić, więc przyjechaliśmy tu z tobą. - skończył się tłumaczyć i spuścił głowę.
Pociągnęłam go za rękę, tak że schylił się i miał głowę koło mojej.
- Nic nie szkodzi... - szepnęłam i uśmiechnęłam się do niego.

~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~


Jest prolog. Zabieram się za pisanie pierwszego rozdziału i wykańczanie bloga.
Jeśli ktoś tu jest i to czyta to proszę, aby zostawił komentarz. :)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz